W sieci pojawiły się wpisy sugerujące, że generatory prądu wysłane z Polski do Kijowa rzekomo trafiają na ukraińskie aukcje internetowe. Tomasz Kułakowski z MSWiA wskazał, że sprzęt dostępny w internecie różni się mocą od tego wysłanego z Polski. „Możemy kontrolować sposób jego wykorzystania” – zapewnił.
Czy Polskie generatory prądu dla Kijowa są sprzedawane na OLX?
Na zdjęciach dołączonych do wpisów uderzających w prywatną zbiórkę na generatory prowadzoną przez fundację Stand with Ukraine widać rzekomo wyprzedawany sprzęt z opisem technicznym i cenami w hrywnach. PAP zapytał o te ogłoszenia Natalię Panczenko, założycielkę i prezes fundacji.
Przede wszystkim widoczny na zdjęciach sprzęt to nie są nasze generatory. Nie ma tam żadnego generatora o mocy 600 kW, a agregaty o takiej mocy przekazaliśmy na Ukrainę
– powiedziała Panczenko Polskiej Agencji Prasowej i podkreśliła, że „inne moce” z opisów sprzętu na kolejnych zdjęciach także się nie zgadzają
Stand with Ukraine
Fundacja Stand with Ukraine w ramach zbiórki „Ciepło z Polski dla Kijowa” zebrała dotąd ponad 8,5 mln zł i podpisała umowę z Kijowską Miejską Administracją Państwową (KMDA). Do Kijowa dotarło już 230 generatorów, a fundacja złożyła kolejne zamówienia u producentów, więc nowe dostawy są w drodze.
RARS wysłała Ukraińcom generatory o mocy maksymalnie 115 kW
PAP dowiedział się, że moce agregatów ze zdjęć zamieszczonych w sieci nie odpowiadają również sprzętowi przygotowanemu dla Ukraińców przez Rządową Agencję Rezerw Strategicznych. Agencja wysłała generatory o mocy maksymalnie 115 kW.
Sposób wykorzystania agregatów jest ściśle określony i możemy to kontrolować. Każde urządzenie posiada dokumentację, kartę produktu, kartę gwarancyjną z wyszczególnionym numerem seryjnym, a na tabliczkach jest umieszczony rok powstania, parametry, producent
– powiedział PAP Tomasz Kułakowski z Departamentu Komunikacji Społecznej MSWiA
Dodał, że resort ma narzędzia „do wycofania” darowizny i zażądania zwrotu sprzętu lub równowartości pieniężnej, jeżeli się okaże, że agregaty nie są używane zgodnie z przeznaczeniem.
Według Kułakowskiego, takie wpisy to „typowe działanie dezinformacyjne uderzające w polską solidarność z Ukrainą”. Zapewnił, że transport rządowych agregatów „jest bezpieczny, a strona ukraińska odbiera sprzęt zgodnie z umowami darowizn, które zostały zawarte”.
Sprzęt, który nie był wcześniej oferowany na Ukrainie
Tomasz Błaszak, właściciel firmy FOGO – producenta agregatów prądotwórczych współpracującego z fundacją Stand with Ukraine – powiedział PAP, że 108 agregatów z dostawy dla Kijowa to sprzęt, który nigdy wcześniej nie był oferowany na Ukrainie, dlatego nie da się go znaleźć w żadnych ogłoszeniach.
Mógłbym te agregaty doskonale rozpoznać
– podkreślił
Natalia Panczenko już wcześniej organizowała wysyłkę generatorów na Ukrainę
Jak podkreślił, nie kryjąc irytacji falą dezinformacji w sieci, jego firma brała już udział w akcjach charytatywnych wielokrotnie. Po raz pierwszy po wybuchu pełnoskalowej wojny Rosji z Ukrainą w 2022 r. wspólnie z polskim Caritasem wysyłał generatory na Ukrainę. Obecnie razem z Caritasem rozpoczyna kolejną taką akcję, tym razem zainicjowaną przez metropolitę krakowskiego kard. Grzegorza Rysia.
Panczenko także już wcześniej organizowała wysyłkę generatorów na Ukrainę. W 2023 r. jej fundacja, wspólnie z Ministerstwem Ochrony Zdrowia Ukrainy, przekazała 100 dużych agregatów, które trafiły do szpitali wzdłuż linii frontu. Od tamtej pory już kilkukrotnie przeprowadzane były kontrole sprzętu.
Kułakowski podkreślił, że jeśli z Ukrainy popłyną „wiarygodne” sygnały świadczące o tym, że agregaty nie są użytkowane zgodnie z ich przeznaczeniem, resort nie wyklucza zlecenia kontroli sprzętu.
źródło: PAP

