Obawy o kryzys energetyczny mocno odbiły się na giełdzie w Tokio. Krótko po rozpoczęciu handlu indeks Nikkei spadł o 2,35 proc. Najwięcej traciły linie lotnicze oraz firmy przemysłowe, które są zależne od importowanych surowców.
Realny kryzys energetyczny
Spadki objęły także inne rynki w regionie. Szeroki indeks MSCI dla akcji z Azji i Pacyfiku (bez Japonii) obniżył się o 0,6 proc., a giełda w Korei Południowej straciła 1 proc. Inwestorzy zaczęli przenosić pieniądze do tzw. bezpiecznych aktywów. Cena złota wzrosła o 1,5 proc., a dolar umocnił się wobec większości walut.
Eksperci wskazują, że głównym problemem jest wstrzymanie ruchu statków w cieśninie Ormuz. To ważny szlak morski, którym każdego dnia transportuje się około 15 milionów baryłek ropy. „To najbardziej bezpośredni i odczuwalny skutek dla rynków” – ocenił Jorge Leon z firmy Rystad Energy.
Wzrost cen ropy
Cena ropy Brent na początku dnia skoczyła o 13 proc. i przekroczyła poziom 80 dolarów za baryłkę. Później ustabilizowała się na poziomie 78,34 dolarów (wzrost o ok. 7,5 proc.). Amerykańska ropa WTI podrożała o 7,3 proc. do 71,88 dolarów za baryłkę. Japonia oraz inne kraje Azji są szczególnie narażone na skutki wzrostu cen ropy, ponieważ w dużym stopniu polegają na imporcie energii.
Eksperci przypominają, że podobna sytuacja miała miejsce w latach 70., gdy embargo na ropę doprowadziło do wzrostu cen o 300 proc. Ich zdaniem przekroczenie poziomu 90 dolarów za baryłkę – w przeliczeniu na dzisiejsze warunki – jest bardzo możliwe, jeśli dostawy surowca będą poważnie ograniczone.
Cieśnina Ormuz kluczowa dla światowego rynku
Sytuacja w cieśninie Ormuz jest bardzo napięta. Szlak ten odpowiada za około 20 proc. światowego transportu ropy i skroplonego gazu LNG. Według danych platformy monitorującej statki Kpler, w pobliżu wejścia do Zatoki Perskiej mogły zostać uszkodzone dwa statki, w tym jeden przewożący 500 tys. baryłek benzyny z Europy.
Choć w niedzielę kraje OPEC+ uzgodniły niewielkie zwiększenie wydobycia ropy – o 206 tys. baryłek dziennie – analitycy podkreślają, że ta decyzja nie powstrzyma wzrostu cen, jeśli transport przez cieśninę nadal będzie zablokowany.
źródło: PAP

