Europoseł Lewicy Joanna Scheuring-Wielgus dąży do wprowadzenia ograniczeń w zakresie wolności słowa. Zadaje pytanie o możliwość zastosowania „rumuńskiego scenariusza”.
„Ręce mi opadają, kiedy słucham tego, co mówi prawa strona. I dziwię się, że w XXI wieku musimy nadal kolegom tłumaczyć, co to znaczy wolność słowa. (…) Wolność słowa – oczywiście, że tak, ale wolność słowa nie może być używana do dzielenia ludzi, niszczenia zaufania, siania strachu, wywoływania gniewu czy poczucia niesprawiedliwości. Po co wy to robicie? Dlaczego nie jesteście wyedukowani?” – powiedziała na mównicy w Parlamencie Europejskim.
„Ale lubicie dezinformować, bo dezinformacja powoduje, że ludzie są podatni na informacje, które nie powinny do nich dotrzeć. To jest oczywiście w waszym interesie. I bardzo dobrze było to widać na przykładzie Rumunii” – podkreśliła.
„Scenariusz rumuński” w Polsce
Europoseł Lewica zapytała także komisarza UE o „scenariusz rumuński”. „Przed nami w Polsce wybory prezydenckie. Obawiamy się, że scenariusz rumuński może w wyborach prezydenckich odbyć się również w Polsce. Co mamy w tej kwestii zrobić?”
Jakie działania podejmie władza w Polsce, jeśli kandydat opozycji zwycięży w wyborach prezydenckich? Wypowiedzi przedstawicieli rządu budzą obawy.
„Sąd konstytucyjny Rumunii unieważnił I turę prezydenckich wyborów. Przyczyną są zagraniczne manipulacje w trakcie kampanii wyborczej. Nie miejmy złudzeń z jakiego kraju było to sterowane. Obronimy Polskę przed podobnym scenariuszem” – zaznaczył w mediach społecznościowych szef MSWiA Tomasz Siemoniak.
Marszałek Sejmu Szymon Hołownia niedawno wyraził swoje zdanie, że istnieje ryzyko, iż przyszłoroczne wybory mogą nie zostać uznane za ważne.
„Chyba nie muszę mówić, co będzie, jeżeli prezydent nie będzie mógł złożyć przysięgi i kto będzie wtedy wykonywał jego funkcję” – ocenił lider Polski 2050, sugerując, że przejmie funkcję prezydenta.
Źródło: DoRzeczy