17 stycznia 1945 roku, po latach niemieckiej okupacji, Warszawa została wyzwolona. Zaledwie dwa dni później, 19 stycznia, zorganizowano w zrujnowanym mieście defiladę żołnierzy 1. Armii Wojska Polskiego. To symboliczne wydarzenie, choć mające uczcić wyzwolenie, dla wielu świadków miało również wymiar tragiczny. Według Jeremiego Przybory przypominało „upiorną defiladę na cmentarzysku”. Przemarsz oddziałów odbywał się w scenerii pełnej ruin, będących świadectwem ogromu zniszczeń i tragedii, jakie dotknęły stolicę.
Wielka ofensywa wiślańsko-odrzańska Armii Czerwonej rozpoczęła się 12 stycznia 1945 roku, a jej jednym z kluczowych celów było zdobycie Warszawy. Walki o stolicę trwały zaledwie kilka godzin, ponieważ większość sił niemieckich wycofała się, obawiając się okrążenia. Po zakończeniu walk na ulice zaczęli wychodzić tzw. „warszawscy robinsonowie” – ci, którzy przetrwali w ruinach miasta po upadku Powstania Warszawskiego.
Defilada zorganizowana 19 stycznia była jednocześnie triumfem i przypomnieniem ogromu tragedii. Przy dźwiękach „Warszawianki” oddziały 1. Armii Wojska Polskiego maszerowały przed przedstawicielami rządu tymczasowego i radzieckimi dowódcami, w tym marszałkiem Gieorgijem Żukowem. Zdjęcie Jerzego Baranowskiego z tamtego dnia stało się jednym z symboli tamtego wydarzenia.
Wyzwolenie Warszawy miało znaczenie symboliczne – było zapowiedzią końca II wojny światowej. Jednak miasto, zniszczone w 85%, nie było w stanie przyjąć swoich mieszkańców. Mimo to warszawiacy zaczęli wracać. Do końca stycznia 1945 roku populacja miasta wzrosła o 12 tysięcy osób, a w maju liczba mieszkańców wyniosła już niemal 378 tysięcy.
Zatrzymane w obiektywach fotografie, takie jak to Jerzego Baranowskiego, przypominają o ogromie zniszczeń, tragediach i determinacji mieszkańców Warszawy. Dokumentują one nie tylko historię miasta, ale i ducha tych, którzy mimo wszystko zdecydowali się odbudować swoją stolicę.