Iga Świątek sceptycznie odniosła się do pomysłu organizowania „bitew płci”, sześć dni po tym, jak Australijczyk Nick Kyrgios pokonał Białorusinkę Arynę Sabalenkę. Kobiecy tenis nie potrzebuje takiej rywalizacji – oceniła polska tenisistka.
Iga Świątek odniosła się do pomysłu organizowania „bitew płci”
Iga Świątek oceniła, że „mamy wiele wspaniałych zawodniczek i niesamowitych historii do opowiedzenia”.
Niekoniecznie musimy porównywać się z męskim tenisem. Szczerze mówiąc, nie ma potrzeby rywalizacji
– powiedziała Świątek w Sydney, gdzie w poniedziałek rozpocznie sezon 2026 udziałem w turnieju drużyn mieszanych United Cup
Świątek oceniła, że kobiecy tenis stał się odrębnym sportem
Nie oglądałam meczu, bo nie oglądam takich rzeczy. To była rozrywka, ale nie powiedziałabym, że miało to cokolwiek wspólnego z przemianami społecznymi czy ważnymi sprawami. Myślę, że nazwa była po prostu taka sama jak meczu Billie Jean King w 1973 roku. To wszystko. Nie było żadnych innych podobieństw, ponieważ czuję, że kobiecy tenis stał się teraz odrębnym sportem
– oceniła Iga Świątek
Australijczyk Nick Kyrgios pokonał Białorusinkę Arynę Sabalenkę
W niedzielę w Dubaju Kyrgios wygrał z liderką rankingu WTA Sabalenką 6:3, 6:3. Mecz rozegrano przy zmienionych zasadach. Przede wszystkim połowa kortu Białorusinki była o dziewięć procent mniejsza od połowy Kyrgiosa. Oboje grający mieli do dyspozycji jeden serwis.
Nie był to pierwszy pojedynek określany mianem „bitwy płci”, a najsłynniejszy miał miejsce w 1973 roku. Billie Jean King pokonała wówczas 55-letniego, byłego lidera rankingu i mistrza Wimbledonu Bobby’ego Riggsa 6:4, 6:3, 6:3. W samych Stanach Zjednoczonych mecz obejrzało w telewizji ponad 50 milionów widzów. Wynik był wielokrotnie podważany przez twierdzenia, że mecz został ustawiony, czemu Riggs zaprzeczał aż do swojej śmierci w 1995 roku. Ta historia została zekranizowana w 2017 roku, a film nosi tytuł „Wojna płci”.
źródło: PAP

