„Musimy razem obronić Polskę przed Zielonym Ładem. Nie ma miejsca na podziały” – mówił na czwartkowym proteście lider Solidarności, Piotr Duda.
Manifestacja „Zmierzch polskiej energetyki” została zorganizowana 9 stycznia w Warszawie przez górników i pracowników branży energetycznej. Licznie zgromadzone w stolicy osoby protestujące wyraziły sprzeciw wobec likwidowania kopalń oraz wygaszania elektrowni węglowych, w tym zakładów funkcjonujących w Rybniku, Dolnej Odrze i Łaziskach. Ogólny postulat demonstrantów dotyczył niezgody na dalszą likwidację w Polsce branży górniczej.
„To nie koniec, to dopiero początek! Dziś nie ma miejsca na podziały, musimy razem obronić Polskę przed Zielonym Ładem!” – apelował Piotr Duda. Przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” zaznaczył jednak, że nie jest to protest przeciwko rządowi, lecz przeciwko polityce rządu.
„Dziękuję bardzo, że tutaj dzisiaj jesteście, że pokazujecie tą solidarność międzyludzką, że jesteście z tymi, którzy dzisiaj potrzebują tej pomocy, empatii i wrażliwości, bo tracą miejsca pracy. Mam na myśli pracowników Elektrowni Rybnik, Kozienice, Łaziska, Dolnej Odry, a także wielu firm, które w najbliższym czasie stracą pracę” – podkreślił Duda.
W dosadnych słowach zwrócił się także do rządzących: „Jesteśmy głosem ludzi, którzy domagają się tego, aby szanować ich i traktować w sposób podmiotowy, a nie jak stado baranów”.
„Dzisiaj tak wiele było już powiedziane o tzw. drapieżnym Zielonym Ładzie. My, związkowcy Solidarności, mówimy o tym od roku 2007, gdy Dominik Kolorz był jeszcze szefem sekcji górnictwa, ja pełniłem funkcję przewodniczącego Śląsko-Dąbrowskiej Solidarności. To w 2011 roku podczas demonstracji przed KPRM zostaliśmy przyjęci przez pana premiera Tuska. Obiecał wówczas, że powoła zespół ds. polityki klimatycznej. I na tym się skończyło. Nie było zespołu, sytuacja dzisiaj jest dramatyczna. I doskonale o tym wiemy, że osłabienie polskiej gospodarki jest w interesie naszych zachodnich sąsiadów” – konstatował lider Solidarności.
Duda w swoim przemówieniu nie ukrywał, że tzw. „politykę klimatyczną” od początku uważa za narzędzie w rękach biznesu i polityki, nie zaś etycznie rozumianą dbałość o środowisko.
„Chodziło o to, żeby na każdym kroku osłabiać polską gospodarkę. A polski pracownik ma być niewolnikiem we własnym kraju. Do tego dopuścić nie możemy! Moi drodzy, jak widać, to nie pierwsza nasza akcja dotycząca Zielonego Ładu. Rolnicy protestują, byliśmy razem z nimi w marcu ubiegłego roku. Byliśmy na demonstracji także w maju, ale rządzący nas jakby w ogóle nie słuchali i nie słyszeli. Dlatego uważam, że to nie jest koniec. Tak jak mówił przed chwilą Dominik Kolorz: to dopiero początek naszych akcji” – zapowiedział Duda.
Przypomniał ponadto, że wybór Donalda Trampa na urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych daje nadzieję na zatrzymanie rozprzestrzeniającej się w świecie Zachodu ideologii klimatystycznej. Zaznaczył jednak, że rozwiązanie tej kwestii w Polsce należy bezpośrednio do jej obywateli, którzy samodzielnie muszą zadbać o odrzucenie Zielonego Ładu.
„Musimy przejąć inicjatywę. Kosy na sztorc, przygotowujmy się wszyscy, dzisiaj wszystkie animozje idą na bok, dzisiaj musimy być razem, musimy pogonić ten Zielony Ład, bo inaczej wszyscy zostaniemy zniszczeni” – wzywał do wsparcia akcji Duda.