Dariusz Wieczorek, minister nauki z ramienia Lewicy, mierzy się z oskarżeniami o ujawnienie danych sygnalistki, co może zakończyć się jego dymisją.
Z doniesień Wirtualnej Polski wynika, że „szefowa związku zawodowego na Uniwersytecie Szczecińskim poinformowała ministra nauki Dariusza Wieczorka (Lewica) o nieprawidłowościach, do których w jej ocenie dochodzi na uczelni. Prosiła o zachowanie anonimowości, ale minister osobiście przekazał jej pisma rektorowi. Kobieta została okrzyknięta donosicielką”. W publikacji wspomniano także, że rektor uczelni poinformował ministra o możliwości podjęcia kroków prawnych przeciwko kobiecie.
Wiceminister rodziny Aleksandra Gajewska (KO), odnosząc się do tej sprawy w Polsat News, podkreśliła wagę ochrony sygnalistów. „Sygnaliści, którzy decydują się na takie kroki, muszą mieć 100-procentową pewność, że są zabezpieczone ich prawa, bo kiedy zgłaszają nieprawidłowość, są narażeni na potencjalne działania tych, wobec których te działania podjęli” – powiedziała.
Choć Gajewska zastrzegła, że nie zna szczegółów sprawy, jasno oceniła sytuację: „Jeśli potwierdziłby się tezy, że rzeczywiście tak było, że pani sygnalistka spotkała się z taką jednoznaczną reakcją, to zdecydowanie jest to skandaliczne”.
„Myślę, że powinien wtedy – jeśli to się okaże prawdą – ponieść tego konsekwencje. Natomiast co do tego, jakie konsekwencje powinny być, to będzie rozstrzygał premier, kiedy będzie znał całą złożoność tej sytuacji” odpowiedziała Gajewska, na pytanie o to, czy Wieczorek powinien podać się do dymisji.
Z kolei według rozmówców Wirtualnej Polski z kręgu Nowej Lewicy, niektórzy politycy spodziewają się, że dymisja ministra jest już przesądzona. Tymczasem Sieć Obywatelska Watchdog poinformowała o złożeniu w prokuraturze zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa przez Wieczorka.