Miejsce reklamowe

Twoja reklama może być widoczna
w tym miesjcu. Napisz do nas

Zbigniew Boniek (fot. Getty Images)

Udostępnij ten artykuł

Zbigniew Boniek kończy 70 lat. „Czuję się spełniony”

Miejsce reklamowe

Twoja reklama może być widoczna
w tym miejscu. Napisz do nas

Zbigniew Boniek, jeden z najwybitniejszych polskich piłkarzy, później m.in. prezes PZPN i wiceprezydent UEFA, kończy we wtorek 70 lat. Boniek ma imponujący piłkarski życiorys, w latach 80. był jednym z najlepszych piłkarzy świata.

Zbigniew Boniek kończy 70 lat

Zbigniew Boniek w 1982 roku został uznany przez „France Football” trzecim najlepszym piłkarzem w Europie, a w 2004 roku FIFA umieściła go w gronie 100 najwybitniejszych zawodników w historii futbolu.

Trzecie miejsce mistrzostw świata 1982, w tym samym roku transfer z Widzewa Łódź do Juventusu Turyn za astronomiczną wówczas kwotę 1,8 mln dolarów, występy w dwóch silnych włoskich klubach (również AS Roma), duży udział w wywalczeniu przez „Juve” Pucharu Europy w 1985 roku. Inne sukcesy to m.in. Puchar Zdobywców Pucharów i Superpuchar Europy.

Boniek zyskał przydomek „Piękność nocy”

W reprezentacji rozegrał 80 meczów i zdobył 24 bramki, z czego trzy z Belgią (3:0) podczas MŚ w Hiszpanii. Zyskał przydomek „Piękność nocy” („Bello di Notte”), ponieważ najlepiej spisywał się w spotkaniach rozgrywanych przy sztucznym oświetleniu.

Zbigniew Boniek – mąż i ojciec

Zbigniew Boniek wychował z żoną troje dzieci – córki Karolinę i Kamilę oraz syna Tomasza; ma również kilkoro wnucząt. Od czterech dekad mieszka we Włoszech, ale często przyjeżdża do Polski.

To, że kończę 70 lat, jakoś mnie specjalnie nie wzrusza. Z punktu widzenia mentalnego nic się nie zmieniło. Oczywiście, czasami, gdy człowiek wstanie, to kości bardziej trzeszczą. Ale to jest normalne. Moja „kilometrówka” – niestety – ma tak duży przebieg, tyle w życiu wybiegałem, że już dawno trzeba byłoby wymienić opony. Ja niczego na razie nie wymieniałem – ani stawów kolanowych, ani biodrowych. Ciągle jestem w formie, wciąż uprawiam sport

– powiedział w rozmowie z PAP

Boniek włada kilkoma językami. Jest pasjonatem tenisa, golfa, brydża i koni, ale to nie wszystko.

Doszedł do tego padel, ta pasja trwa już z 10 lat. Ogólnie uprawiam sport dwa, trzy razy w tygodniu. Nie codziennie, bo człowiek ma inne zajęcia, ponadto jest dużo futbolu w telewizji, a ja lubię pooglądać mecze. Moje życie się ciut zmieniło, ale ciągle jestem uważny i na bieżąco z tym, co się dzieje

– mówił

Jedną z wielkich pasji Bońka pozostają kłusaki. W czasach pełnienia funkcji prezesa PZPN musiał nieco odstawić na bok przyjemności, szczególnie wyścigi konne, w których startował kiedyś 20-30 razy w roku. Jak sam przyznawał, bez treningów łatwo wypaść z wprawy, a trzeba być przygotowanym, żeby „zarządzać na sulki” (dwukołowy wózek ciągnięty przez kłusaka).

Tak, sobota w moim kalendarzu to dzień przeznaczony na hobby hippiczne. Gdy moje konie biegają, to oczywiście tam jadę. Natomiast sam startuję mniej, ale to też wynika po części z kryzysu we Włoszech, jeśli chodzi o tory wyścigowe. A nie za bardzo chce mi się jeździć po całej Italii, żeby rywalizować gdzieś daleko. Dlatego ograniczyłem nieco tę aktywność, aczkolwiek zawsze mam kilka koni, cztery-pięć, trenowanych przez mojego szkoleniowca, które startują. I to na bardzo wysokim poziomie, również we Francji i Szwecji. Ta zabawa więc cały czas trwa

– przyznał

Mistrzostwa świata w Meksyku

W wieku 30 lat grał w mistrzostwach świata w Meksyku – ostatnim z trzech mundiali w jego karierze i jednocześnie ostatnim dla polskiego futbolu w XX wieku.

Jako 50-latek oglądał MŚ w Niemczech (Polska odpadła w fazie grupowej), a gdy skończył 60 lat, biało-czerwoni za jego prezesury w PZPN i pod wodzą wybranego przez niego trenera Adama Nawałki dotarli do ćwierćfinału mistrzostw Europy we Francji.

Czego Boniek dziś spodziewa się po reprezentacji Polski?

Nasza kadra jest złożona z dobrych piłkarzy. Nie przesadzam. Spójrzmy, w jakich klubach grają: Barcelonie, Interze Mediolan, FC Porto, Aston Villi, Romie czy Atalancie Bergamo, w ligach niemieckiej, holenderskiej, francuskiej. Jeżeli przyjadą w marcu na „piłkarskim głodzie” i wyjdą odpowiednio nastawieni psychicznie, z wiarą w umiejętności, to na pewno mogą pokonać Albanię i zwycięzcę meczu Ukraina – Szwecja

– ocenił Boniek

Dodał, że od tych pięciu dni w marcu zależy cały nasz piłkarski rok.

Owszem, jesienią jest Liga Narodów, ale tam nie będzie żadnego entuzjazmu. Gramy w dywizji B. Powiedzmy szczerze – to nie jest żadna elita. Natomiast gdybyśmy nie awansowali na mundial, to zrobi się taka szarzyzna. Wytworzy się niesympatyczny klimat dla polskiej piłki. Dlatego lepiej tam jedźmy

– dodał

Od 2016 roku Polska regularnie występuje w wielkich turniejach – mistrzostwach Europy lub świata. Boniek ocenił, że „lepiej bywać na takich imprezach i nawet słabiej wypaść niż siedzieć w domu”.

Przygoda na stanowisku selekcjonera

Po zakończeniu kariery, do czasu objęcia prezesury PZPN, Boniek nie odnosił spektakularnych sukcesów sportowych. Nie udała mu się przygoda z reprezentacją Polski na stanowisku selekcjonera – pełnił tę funkcję od lipca do listopada 2002. Był współwłaścicielem Widzewa, z którym w 2006 roku awansował do ekstraklasy.

W latach 1999-2002 pełnił funkcję wiceprezesa PZPN. W 2008 roku stanął w wyborcze szranki, ale przegrał (stery objął Grzegorz Lato). Cztery lata później spróbował ponownie i tym razem został wybrany na prezesa związku. Sprawował tę funkcję przed dwie kadencje, aż do 2021 roku (wybory zostały opóźnione o rok z powodu pandemii). Obecnie jest honorowym prezesem federacji.

Ponadto w latach 2017-25 był członkiem Komitetu Wykonawczego UEFA, jako drugi Polak w historii, a od 2021 do 2025 roku również wiceprezydentem tej organizacji.

źródło: PAP

Autor:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Miejsce reklamowe

Twoja reklama może być widoczna
w tym miejscu. Napisz do nas