Wenezuelska polityczka działająca w partii opozycji, María Corina Machado, wręczyła Donaldowi Trumpowi medal Pokojowej Nagrody Nobla. Norweski Komitet Noblowski deklaruje, że nie oznacza to oficjalnego nadania prezydentowi nagrody.
Machado wyraża wdzięczność
Sama María Corina Machado otrzymała Pokojową Nagrodę Nobla w ubiegłym roku za czynne przysługiwanie się walce o demokrację i prawa człowieka w Wenezueli. Dziś podkreśla ona, że nie ufa obecnej prezydent, Delcy Rodriguez, dlatego medal wręczony Trumpowi jest dowodem jej uznania wobec amerykańskiego wsparcia Wenezueli i „wyjątkowego oddania na rzecz wolności Wenezuelczyków”.
Jak relacjonuje sama Machado:
Powiedziałam mu tak: dwieście lat temu generał Lafayette podarował Simónowi Bolívarowi medal z wizerunkiem George’a Washingtona. Bolívar przechowywał ten medal do końca życia. Dwieście lat później lud Bolívara podarował spadkobiercy Waszyngtona medal, w tym przypadku medal Pokojowej Nagrody Nobla, w uznaniu jego wyjątkowego zaangażowania w walkę o naszą wolność.
Nowa era Wenezueli
Polityczka podkreśla, że jest bardzo wdzięczna Trumpowi za interwencję, która zmieniła bieg historii Wenezueli raz na zawsze. Wspomina świadomość amerykańskiej administracji o odbudowaniu instytucji, respektowaniu praw człowieka, zagwarantowaniu wolności słowa, praworządności i nowym procesie wyborczym. Bez tychże elementów emigracja 8 milionów Wenezuelczyków do kraju nie będzie możliwa.
„Naciskałam i będę naciskać na to, by Wenezuela miała prezydenta wybranego w wyborach i czuję się dumna, że z nim współpracuję” – oświadczyła, mając na myśli prezydenturę Edmunda Gonzaleza.
źródło: dziennik.pl

