Rafał Trzaskowski gościł w studiu podcastera Żurnalisty, gdzie gospodarz przeprowadził z prezydentem Warszawy prawie dwugodzinną rozmowę.
Trzaskowski w fotelu Żurnalisty
Zapytany o opinię na temat Krzysztofa Stanowskiego, kontrkandydata na prezydenta Polski w zeszłorocznych wyborach, wyraził kontrowersyjną ocenę jego działalności wyborczej:
Ja uważam, że jakby robienie kabaretu z wyborów prezydenckich do niczego dobrego nie prowadzi. Jest mnóstwo, znaczy, dobry dziennikarz może pokazywać pewne absurdy, ale jednak z punktu perspektywy dziennikarza, a nie kogoś, kto nagle startuje w wyborach. Mi się tego typu autopromocja nie podoba – mówi Trzaskowski.
Ostro o Stanowskim
Prezydent Warszawy rozdziela rolę komentatora, sprawozdawcy i polityka grubą linią, mówiąc, że:
Albo się jest obserwatorem, albo się jest stand-uperem, albo się jest poważnym dziennikarzem, albo się jest uczestnikiem sceny politycznej. Nie da się robić wszystkiego naraz, bo każda z tych ról będzie wtedy wypaczona, więc ja nie jestem zwolennikiem tego, żeby dziennikarz wchodził w rolę polityka, robiąc sobie tak naprawdę bekę. To jest najprostsze. Jak ja bym sobie założył, że wejdę teraz do wyborów, będę se jaja robił ze wszystkich, naprawdę byłbym mistrzem. Mistrzem świata, tylko po co?
Ostatecznie Trzaskowski podkreśla, że powaga sceny politycznej wymaga jasnych granic między dziennikarstwem a polityką, a ich przekraczanie prowadzi jedynie do chaosu i niepotrzebnej autopromocji.
źródło: DoRzeczy

