W Krakowie trwa coraz ostrzejszy spór wokół referendum dotyczącego odwołania władz miasta. Obie strony konfliktu wzajemnie oskarżają się o manipulacje i brak transparentności.
KO pyta o źródła finansowania
W piątek 8 maja przed delegaturą Krajowego Biura Wyborczego przy placu Na Stawach odbyły się dwie konferencje prasowe – najpierw polityków Koalicji Obywatelskiej, a chwilę później inicjatorów referendum. Posłowie KO zarzucili organizatorom brak jawności w finansowaniu kampanii. Dominik Jaśkowiec przekonywał, że mieszkańcy mają prawo wiedzieć, kto finansuje billboardy, banery i akcje promujące referendum. Politycy sugerowali, że koszty kampanii mogą sięgać nawet milionów złotych i skierowali do komisarz wyborczej list z prośbą o wyjaśnienie sprawy.
„To próba zdyskredytowania referendum”
Przedstawiciele komitetu referendalnego odrzucili zarzuty, określając je jako element kampanii dezinformacyjnej. Jan Hoffman przyznał, że inicjatywa otrzymuje wsparcie m.in. od stowarzyszenia Kraków dla Mieszkańców, podkreślając jednocześnie, że wszystko odbywa się zgodnie z prawem. Organizatorzy zapowiedzieli także kroki prawne wobec osób publikujących – ich zdaniem – nieprawdziwe informacje dotyczące referendum.
Głosowanie dotyczące odwołania Aleksandra Miszalskiego oraz Rady Miasta odbędzie się 24 maja.
źródło: Gazeta Krakowska


