Przedterminowa kampania prezydencka w Krakowie przybiera coraz ostrzejszą formę. Dziennikarskie śledztwo ujawniło, że na platformach społecznościowych wyemitowano masowe reklamy wymierzone w kandydatkę KO i PSL, Monikę Piątkowską. Koszt anonimowej akcji szacowany jest na 20-30 tysięcy złotych, a materiały dotarły do blisko 3 milionów odbiorców.
Milionowe zasięgi z anonimowych kont
Większość sponsorowanych postów o charakterze krytycznym pojawiała się na nowo utworzonych profilach na Facebooku, które nie posiadały własnej społeczności ani śladów wcześniejszej aktywności. Mimo to wpompowane fundusze pozwoliły wygenerować gigantyczne zasięgi w ścisłym finale kampanii przedwrześniowej.
Jak wynika z ustaleń medialnych, żaden ze zgłoszonych komitetów wyborczych ani żaden z kandydujących polityków nie przyznał się do utworzenia profilu i sfinansowania kampanii. Metoda działania polegała na tworzeniu kolejnych kont w miejsce tych, które po zgłoszeniach naruszeń były blokowane przez właściciela platformy.
Kandydatka odpowiada: „Próba ingerencji w proces wyborczy”
Do sprawy odniosła się bezpośrednio sama zainteresowana. Monika Piątkowska określiła te działania jako bezpośrednie zagrożenie dla transparentności lokalnej demokracji oraz próby wpływania na wyścig wyborczy przez podmioty ukrywające się w cieniu.
Kandydatka wskazała, że finansowanie materiałów poza oficjalnym komitetem stanowi próbę obejścia ustawowych limitów wydatków kampanijnych. Zdaniem Piątkowskiej z podobnymi mechanizmami krakowianie mieli już do czynienia przy okazji wcześniejszych kampanii, co pokazuje potrzebę pilnego uszczelnienia przepisów dotyczących reklamy politycznej w sieci.
źródło: wprost


