Na finiszu kampanii przed przedterminowymi wyborami w Krakowie urosła przewaga Łukasza Gibały. Z opinii politologów oraz analiz nastrojów społecznych wynika, że mieszkańcy szukają wyraźnego przełomu, a Monika Piątkowska zmaga się z wizerunkiem kontynuatorki polityki odwołanego w majowym referendum Aleksandra Miszalskiego.
Efekt Miszalskiego ciąży kandydatce KO
Eksperci wskazują, że głównym problemem Moniki Piątkowskiej jest jej silny związek z partyjnym zapleczem Koalicji Obywatelskiej, z którego wywodził się odwołany prezydent Aleksander Miszalski. W oczach wielu wyborców Piątkowska jest postrzegana jako „Miszalski w spódnicy” — reprezentantka tego samego układu politycznego, co utrudnia jej przekonanie krakowian szukających głębokich zmian w zarządzaniu miastem.
Mobilizacja elektoratu KO okazuje się niewystarczająca w starciu z postulatami bezpartyjności, co stawia kandydatkę w trudnej pozycji przed niedzielnym głosowaniem.
Gibała beneficjentem chęci zmian
Lider stowarzyszenia Kraków dla Mieszkańców, Łukasz Gibała, skutecznie dyskontuje niezadowolenie mieszkańców z dotychczasowych rządów. Długofalowa krytyka działań magistratu oraz postulaty dotyczące obniżenia kosztów życia, weryfikacji miejskich wydatków i reformy komunikacji miejskiej trafiają do szerokiego grona krakowian — zarówno o poglądach wolnorynkowych, jak i socjalnych.
Poparcie przekazane przez Jana Hoffmana dodatkowo wzmocniło bezpartyjny front wokół Gibały, czyniąc go głównym faworytem do objęcia fotela prezydenta Krakowa.
źródło: wprost.pl

