Opublikowane wyniki najnowszego badania opinii publicznej wskazują jednoznacznie – kwestia wyboru nowego prezydenta Krakowa rozstrzygnie się dopiero w drugiej turze. Sondaż ujawnia nieoczekiwane zachowania elektoratów głównych sił politycznych, co może wywrócić dotychczasowe kalkulacje sztabów wyborczych.
Brak zdecydowanego lidera i pewny dogrywka
Z analizy preferencji mieszkańców wynika, że żaden z ubiegających się o urząd kandydatów nie ma szans na uzyskanie ponad połowy głosów w pierwszym głosowaniu. Zamiast tego zarysowuje się niezwykle wyrównana stawka, w której różnice między czołowymi pretendencjami mieszczą się w granicach błędu statystycznego.
Taki układ sił sprawia, że wejście do finałowego starcia pozostaje sprawą otwartą, a o awansie do drugiej tury zadecydują niuanse oraz mobilizacja w ostatnich dniach kampanii.
Nietypowe decyzje elektoratów partyjnych
Największe zaskoczenie budzą deklaracje osób utożsamiających się z ogólnokrajowymi ugrupowaniami. Część tradycyjnego elektoratu Koalicji Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości w wyborach samorządowych planuje oddać głos niezgodnie z oficjalną linią swoich partii:
- Wyborcy KO podzieleni: Pomimo oficjalnego poparcia udzielonego przez Koalicję Obywatelską jednemu z kandydatów, znaczny odsetek jej zwolenników przychyla się do poparcia kandydata bezpartyjnego.
- Topniejąca dyscyplina w PiS: Część sympatyków Prawa i Sprawiedliwości deklaruje chęć zagłosowania na reprezentantów lokalnych komitetów, szukając alternatywy dla oficjalnego kandydata swojej formacji.
Przejmowanie głosów kluczem do zwycięstwa
Eksperci komentujący wyniki badania zwracają uwagę, że w warunkach silnego rozdrobnienia głosów decydujące znaczenie będzie miała zdolność przyciągania wyborców niezdecydowanych oraz przepływ poparcia przed drugą turą. W obliczu niepewności w twardych elektoratach partyjnych, o ostatecznym wyniku w Krakowie zadecyduje to, kto skuteczniej przekona do siebie umiarkowany, lokalny aktyw.
źródło: RZECZPOSPOLITA


