Trzy firmy ze wsi Dziwiszów na Dolnym Śląsku dostały 4,5 mln zł pomocy dla powodzian. Jedna z nich należy do męża polityczki Koalicji Obywatelskiej Anny Konieczyńskiej, która jest wiceprezeską rozdzielającej wsparcie Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego (KARR). Oficjalne dane nie wskazywały, że nieruchomości znalazły się pod wodą – poinformowała w poniedziałek Wirtualna Polska.
Afera z pomocą dla powodzian. Kolejny skandal w KO
WP przyjrzała się dokumentacji fotograficznej szkód.
Na żadnym z kadrów nie widać linii zalania na ścianach. Nie dopatrzyliśmy się namułów, osadów, podmytych fundamentów – niczego, co odróżniałoby szkodę powodziową od zwykłego zużycia budynku
– ujawniono
Państwowa Straż Pożarna nie odnotowała pod tym adresem interwencji związanej z powodzią, a Wody Polskie oraz dane satelitarne nie potwierdziły zalania nieruchomości.
Premier zapowiada reakcję na aferę. „Gorącym żelazem wypalimy”
Premier odniósł się do sprawy przed wtorkowym posiedzeniem rządu.
Ja chcę państwu powiedzieć, że po pierwsze myśmy zakładali z góry, że pojawią się tego typu problemy, biorąc pod uwagę skalę i tempo pomocy. To nie jest pierwsza powódź i nie pierwsza klęska żywiołowa, w czasie której musiałem nadzorować operację szybkiej pomocy. Zawsze wiedzieliśmy, że w sytuacji, w której podejmujemy decyzję o wydaniu w sumie 8 miliardów złotych w ciągu tych dwóch lat 2024-2025 na rozmaitego typu formy pomocy powodzianom, terenom popowodziowym, firmom, samorządom i przy wydawaniu dziesiątków tysięcy decyzji personalnych będziemy mieli do czynienia z jakimiś wpływami nadużyć. Pytanie zawsze jest o skalę i o reakcję państwa
– stwierdził szef rządu
Stwierdził też, że jego decyzją jeszcze podczas swojej poprzedniej kadencji było to, żeby „pomoc była łatwa, jeśli chodzi o dostęp ludzi do tej pomocy”.
A więc żeby preferować przede wszystkim tempo dostarczenia tej pierwszej pomocy, wtedy kiedy jeszcze woda stoi w piwnicach, domy są zalane i żeby nie przesadzać z taką pieczołowitością, że tutaj będą sprawdzali wszystko milimetr po milimetrze, zanim dostarczą tę pomoc. Bo to by oznaczało, że ludzie by czekali miesiącami. Tylko tych indywidualnych zasiłków dla ludzi poszkodowanych powodzią wydano 62 tysiące
– mówił Tusk i wymieniał działania podejmowane przez ministerstwa
Tusk wskazuje, że tego typu działania są „nie do zaakceptowania”
Zdaniem premiera takie działanie stwarzało ryzyko nadużyć, ale najistotniejsze jest teraz działanie instytucji państwowych, a także „żeby prędzej czy później każde ewentualne nadużycie zostało zidentyfikowane i ukarane”.
Gorącym żelazem wypalimy każdy przypadek nieuczciwego rozdysponowania pieniędzy dla powodzian. Bo takie rzeczy są w sposób taki oczywisty nie do zaakceptowania. Ktoś, kto miał władzę władzę w ręku, żeby wydać publiczne pieniądze polskich podatników na pomoc ludziom, którzy ucierpieli, jeśli wydał je w sposób niewłaściwy, poniesie naprawdę bardzo surowe konsekwencje. Tak jak powiedziałem, wypalimy to gorącym żelazem
– zapewnił szef rządu
Przypomniał też o toczącym się w tej sprawie postępowaniu CBA. Tusk zaznaczył też, „sformułowania, że jest to polityk czy działaczka polityczna (Anna Konieczyńska – red.) są delikatnie mówiąc przesadzone”.
Ale nie zmienia to absolutnie mojego podejścia i zobaczycie państwo dalsze konsekwencje tej sytuacji
– podsumował


