Po zakończeniu wojny Polskę ma zalać kolejna fala przestępczości. Tym razem chodzi o Ukraińców przemycających nielegalną broń.
Po zakończeniu wojny na Ukrainie Polskę ma zalać kolejna fala przestępczości
Polska policja już się szkoli, aby być gotowa na napływ przestępczości zza wschodniej granicy. To projekt „Trident”, który opisuje poniedziałkowa „Rzeczpospolita”. Na obecną chwilę najwięcej nielegalnej broni pochodzi z Bałkanów, ale eksperci ostrzegają, że po zakończeniu wojny z Rosją czeka nas „przemytniczy boom”.
Młodszy inspektor Adam Radoń, naczelnik Wydziału do Zwalczania Zorganizowanej Przestępczości Kryminalnej CBŚP, podkreśla, że na Ukrainie jest duża ilość broni przekazanej w ramach pomocy oraz duża ilość broni postsowieckiej.
A koniec konfliktów zbrojnych zawsze wiązał się z ryzykiem jej niekontrolowanego napływu. Projekt „Trident” ma przygotować policjantów do wykrywania takiego przemytu i rozbijania trudniących się tym procederem zorganizowanych grup przestępczych
– mówi w rozmowie z gazetą
W ramach projektu polskie służby będą współpracować tym ze służbami z Czech, Litwy, Hiszpanii, Mołdawii i Ukrainy oraz Frontexu i Europolu.
Polska jest państwem frontowym NATO i UE i musi być zatrzymać napływ nielegalnej broni.
Na Ukrainie oobecnie toczą się tysiące śledztw dot. handlu bronią
Obecnie służby wyłapują do około 1000 sztuk nielegalnej broni rocznie. Eksperci ostrzegają jednak, że po zakończeniu wojny te liczby wzrosną kilkadziesiąt albo nawet kilkaset razy. Już teraz z frontu jest wynoszona broń, którą dostarcza Zachód, by nią nielegalnie handlować. Na Ukrainie oobecnie toczą się tysiące śledztw dot. handlu bronią. Po zakończeniu wojny, przewidują służby, drastycznie wzrośnie liczba nielegalnej broni palnej, a to przełoży się na gwałtowny wzrost przestępczej działalności na terenie Polski.
źródło: DoRzeczy


