Karol Nawrocki w książce „Skąd się wziął Karol Nawrocki?” opisał sytuację z kampanii wyborczej, gdy nagle jego stan zdrowia gwałtownie się pogorszył. Pojawiły się sugestie, że mogło dojść do próby otrucia.
Tomasz Siemoniak w Porannej rozmowie z RMF FM podkreślał, że zarówno prokuratura, jak i opinia publiczna oczekują odpowiedzi na podstawowe pytanie: dlaczego nie wezwano pomocy?
Próba otrucia Karola Nawrockiego. „Dlaczego nie wezwano karetki?”
Tomasz Siemoniak w Porannej rozmowie z RMF FM podkreślał, że zarówno prokuratura, jak i opinia publiczna oczekują odpowiedzi na podstawowe pytanie: dlaczego nie wezwano pomocy?
Pojawia się pytanie, dlaczego prezydent nie podjął żadnych działań, wygrał wybory prezydenckie, więc ryzyko, że ta sprawa wpłynie na wynik, uchyliło się. Otwiera to bardzo dużo pytań. Nie wiem, czy czasem nie byłoby lepiej, gdyby prezydent i jego ludzie zgłosili to do prokuratury nawet teraz. Dlaczego nie wezwano karetki? Przecież jeśli ktoś jest chory, to tak właśnie robi. Dlaczego tutaj tak się nie stało?
– pytał Siemoniak
Siemoniak zastanawiał się, co takiego się stało, że nie wezwano pomocy, jeśli ten stan – opierając się na słowach prezydenta – był tak poważny.
Nawrocki: Kopałem nogami, rzucało mną
Książka „Skąd się wziął Karol Nawrocki?” to wywiad rzeka z prezydentem, przeprowadzony przez prof. Andrzeja Nowaka – znanego historyka. Książka trafi do księgarń w tym tygodniu, ale duże emocje wzbudził jej fragment, opublikowany przedpremierowo przez portal wpolityce.pl.
Był moment grozy, który do dziś pamiętam bardzo wyraźnie. Mówię czasem, że wybory prezydenckie wygrałem w Dzierżoniowie – choć właściwie zaczęło się to jeszcze w Ząbkowicach Śląskich .Zaciągnęli czarne zasłony, staliśmy na ulicy. Wyszli wszyscy. Ja tylko położyłem się na tylnym siedzeniu – i straciłem przytomność. I od tego momentu nie pamiętam. Obudziłem się po jakimś czasie. Wszystkie okna zasłonięte. Nade mną stoją bladzi Mikołaj, Jakub i Jarek. W życiu nie miałem czegoś takiego. Autokar, cały garnitur, wszystko – kompletnie zbryzgane moimi gwałtownymi wymiotami. Wszystko. Oni potem opowiadali, że nie mogli na to patrzeć. Mówili, że wyglądało to jak fontanna, porównywali to do filmu „Egzorcysta” – kopałem nogami, rzucało mną, kompulsywnie wymiotowałem. A gdy się obudziłem, to nie wiedziałem, co się wydarzyło przez te kilka minut
– opowiadał Karol Nawrocki
W materiale opublikowanym na YouTube przez wydawcę książki jej współautor, prof. Andrzej Nowak ocenił, że ktoś próbował otruć Karola Nawrockiego i wyeliminować go z kampanii wyborczej. Jak dodał, stało się to w momencie, gdy było już wiadomo, że idzie on po zwycięstwo.
źródło: RMF24


