Ogłoszenie Moniki Piątkowskiej jako wspólnej kandydatki Koalicji Obywatelskiej i PSL na prezydenta Krakowa wywołało napięcia w obozie rządzącym. Polska 2050 zdystansowała się od tej decyzji, krytykując zarówno sposób jej prezentacji, jak i brak szerszych uzgodnień w ramach koalicji.
Spór o formę i miejsce ogłoszenia
Decyzję o kandydaturze Piątkowskiej przedstawili wspólnie Donald Tusk i Władysław Kosiniak-Kamysz, co samo w sobie miało podkreślać wagę porozumienia. Kandydatka mówiła o sobie jako o menedżerce i osobie związanej z Krakowem, podkreślając, że to właśnie miasto jest dla niej „najważniejszą partią polityczną”. W ocenie Polski 2050 problemem nie jest wyłącznie sama kandydatura, ale również sposób jej zaprezentowania – w Warszawie, a nie w Krakowie, co uznano za nietypowe w kontekście wyborów samorządowych i lokalnego charakteru kampanii.
Polska 2050 mówi wprost: „to nie nasza kandydatka”
Ministra funduszy Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz wprost stwierdziła, że jej ugrupowanie nie popiera tej kandydatury i nie uczestniczyło w jej wyborze. Jak dodała, Polska 2050 nie wyklucza wystawienia własnego kandydata w Krakowie i analizuje różne scenariusze. Wśród potencjalnych nazwisk pojawia się Paweł Śliz – poseł i szef klubu parlamentarnego partii, który ma być związany z Krakowem i jest brany pod uwagę jako możliwy reprezentant ugrupowania.
Kolejne ruchy w koalicji coraz bardziej możliwe
W tle pojawiają się także sygnały z innych środowisk politycznych tworzących koalicję rządzącą. Przedstawiciele Centrum sugerują, że również mogą wystawić swojego kandydata na prezydenta Krakowa, a w tym kontekście wymieniany jest Rafał Komarewicz. Ostateczne decyzje nie zapadły, ale coraz wyraźniej widać, że wyścig o Kraków może stać się mocno rozproszony, a napięcia między partiami koalicji będą jednym z jego istotnych wątków.
źródło: Wprost


