Sukces niedawnego referendum w Krakowie stał się impulsem do kolejnych działań społeczno-politycznych na mapie Polski. W czwartek, 30 lipca, w stolicy oficjalnie wystartowała zbiórka podpisów pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum w sprawie odwołania prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego oraz Rady Miasta. Za obywatelską inicjatywą pod nazwą Stołeczna Operacja Referendalna stoi Maciej Wilk, prezes Fundacji Polskiego Rozwoju, a na ulice wszystkich warszawskich dzielnic wyjechali wolontariusze w pomarańczowych kamizelkach.
Krakowski sukces i ambitne cele w stolicy
Niedawny przewrót w Krakowie, gdzie mieszkańcy w głosowaniu odwołali prezydenta Aleksandra Miszalskiego, pokazał siłę obywatelskiego głosu i stał się punktem zwrotnym dla lokalnej samorządności. Organizatorzy warszawskiej akcji chcą powtórzyć ten scenariusz, stawiając zarzuty dotyczące m.in. złego zarządzania miejskimi spółkami, przerostu administracji, decyzji uderzających w kierowców czy przedłużających się remontów. Mimo że niedawno prezydent Trzaskowski otrzymał wotum zaufania od Rady Warszawy, opozycyjne środowiska referendalne traktują ostanie zawirowania w ratuszu jako kluczowy argument za zmianą władzy.
Próg wymaganych podpisów i wyzwanie frekwencyjne
Aby wniosek o referendum trafił do realizacji, inicjatorzy muszą zebrać podpisy co najmniej 10 procent uprawnionych do głosowania Warszawiaków – czyli około 132 tysięcy osób – w ciągu 60 dni. Praktycy wskazują jednak, że ze względu na weryfikację celować trzeba nawet w 200 tysięcy podpisów. Największym wyzwaniem pozostaje jednak późniejsza frekwencja podczas samego głosowania; aby referendum było ważne, do urn musi pójść około 450 tysięcy mieszkańców stolicy, co przywołuje wspomnienia nieudanego, z powodu zbyt niskiej frekwencji, referendum z 2013 roku w sprawie odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz.
źródło: warszawa.w.pigulce.pl


